poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Hejka! Liczba moich czytelników coraz szybciej rośnie, z czego jestem bardzo zadowolona. Teraz będę trochę rzadziej dodawać posty bo wiecie są wakacje ! ZOSTAŁ JUŻ TYLKO NIE CAŁY MIESIĄC!
Dobra miłego czytania.
**


Rano obudziłam się w łóżku naga z moim chłopakiem. Lou jeszcze spał więc postanowiłam go nie budzić i iść do łazienki wziąć prysznic. Wstałam, a na moich udach zauważyłam pełno białej mazi. Czyżby Louis w nocy miał erekcję? Ale mniejsza z tym. Poszłam do łazienki wzięłam prysznic i ubrałam się. Poszłam do kuchni, gdzie przygotowywałam dla nas śniadanie. Gdy zaczęłam wyciągać składniki w naszym domku pojawili się:Niall,Harry,Liam,Zayn i Perrie. N:No hejka! Co szykujesz dla mnie pysznego? Z:Chyba dla nas. N:Nie ważne, no więc? J:Szykowałam jajecznicę dla mnie i Lou. L:Heeej. (Powiedział Louis, który najwyraźniej wstał.) J:Cześć kotek. (Pocałowaliśmy się namiętnie w usta.) N:Bleeee.... Li:No co ty... to jest po prostu..... obrzydliwe! P:Ej no nie widzicie, że się kochają? H:Dobra mi to nie przeszkadza. Z:Mi też, ale dawać śniadanko. J:Dobra to chłopcy do kuchni, a ja z Perrie przygotujemy pyszne śniadanko. Zgadza się Perrie? P:Ale ja nie umiem zbytnio gotować... J:Nie szkodzi ja też nie. J i P:hahahahahahha.... Li:Dobra chłopaki idziemy do saloniku. (Ja z Perrie zaczęłyśmy robić jajecznicę i kanapki, oraz herbatę.) P:No, więc jesteście z Lou razem niedługo prawda? J:Tak Dwa dni. A ty i Zayn? P:My już od roku jesteśmy parą. J:O to naprawdę się kochacie. P:Bardzo, ja z Zaynem przeżyłam swój pierwszy raz. J:Ja też z Louisem dzisiaj w nocy. P:I jak wrażenia? J:Super! Naprawdę! (Zaczęłam głośno mówiąc słysząc, że chłopcy nas podsłuchują.) P:No to masz fajnie bo Zayn jest baznadziejny w tych sprawach. Z:Ej no! P:Żartuję kochanie, wiesz, że jesteś najlepszy. L:Oprócz mnie! (Skończyłyśmy przygotowywać śniadanie i poszłyśmy jeść z chłopcami po śniadaniu poszliśmy nad jezioro. Miło spędziliśmy czas cały dzień nad jeziorem.Piwko, ognisko, muzyka itp.)
**
W nocy.
Louis obudził mnie o drugiej w nocy.
L:Kotku.. J:Coś się stało? L:Wczoraj byłaś świetna, chciałbym to powtórzyć. J:Teraz? L:Teraz.

** Szykuje się nowe +18

piątek, 2 sierpnia 2013

+18 z Louisem.

***
Usiadłam się na łóżko. L:Ale ty jesteś piękna. Aż mam na ciebie chrapkę. J:Louis co ty mówisz? L:Mam na ciebie chęć. Miałaś już pierwszy raz? J:Nie, ale jak miałabym go mieć to tylko z tobą. L:To chodź tu. - Louis położył się na łóżku, a ja obok niego. Zaczął mnie całować. Schodził coraz to niżej. Na szyi zostawił kilka malinek i zszedł niżej. Zdjął ze mnie bluzkę. Zaczął całować mnie po brzuchu. Odwrócił mnie i zaczął lizać mi plecy. Rozpiął mi stanik, a następnie znowu mnie odwrócił. Zaczął masować moje piersi, moje sutki stawrdniały, a Louis zaczął je lizać. Postanowiłam zdjąć z niego koszulkę. Zdjęłam ją i zaczęłam lizać i całować jego umięśniony tors. Zaczął ze mnie zdejmować spodenki, a ja w tym czasie zrobiłam mu malinkę na szyi.  W końcu Louis zaczął lizać moje uda i stopy. Zdjęłam mu spodenki, a następnie bokserki. Pocałowałam jego członka, a on zdjął ze mnie majtki. Polizałam jego dwa palce a on we mnie nimi wszedł. Zaczął nimi kręcić, a ja wyginałam się w łuk. W końcu wyjął je ze mnie i zaczął sam we mnie wchodzić najpierw wszedł do połowy, i powoli nim ruszał. Potem gwałtownie wszedł cały, a ja zaczęłam krzyczeć na cały głos-Louis! Louis! Ach! Boli! Lou! - Louis zaczął się ruszać jeszcze szybciej,a ja powoli odchodziłam. W końcu oboje dostaliśmy orgazmu. Czułam jak jego soki wlewają się we mnie. Wyszedł ze mnie i oboje zasnęliśmy.
Wyjazd. Dzień 1.

**
Wstałam o 8 o 9 mieliśmy wyjeżdżać. O 8-45 zbiegłam na dół . Wyjrzałam przez okno i zauważyłam,że pod mój dom podjechał czarny bus. J:To do zobaczenia za tydzień. T:Papa do  zobaczenia. M:Baw się dobrze. ( Rodzice ucałowali mnie i w tej samej chwili  w drzwiach ustał mój nowy chłopak Louis. L:Dzień dobry państwu. Nie mieliśmy jeszcze okazji się poznać. Jestem Louis Tomlison. Chłopak waszej pięknej córki. M:My już się widzieliśmy wczoraj, kiedy jeszcze byłeś jej przyjacielem. L:Tak ;) T:Witaj.Dbaj o nią na tym wyjeździe. L;Zapewniam, że przy mnie nic jej się nie stanie. T:Louis, a ty umiesz pływać? L:Tak. T:Ale dobrze? L:Tak, nawet bardzo dobrze. T:To dobrze w razie czego ją uratujesz. Ona też umie dobrze pływać, ale często wypływa na duże głębokości. J:Dobrze, że się poznaliście, ale chyba musimy już iść prawda Louis? L:Tak. Daj bagaże. (Dałam bagaże, jeszcze raz pożegnałam się z rodzicami i poszliśmy. Weszliśmy do busa i na wejściu zobaczyłam sympatycznego blondyna.) N:Hejj!! Co u ciebie? J: Dobrze Niall miło cię widzieć. Ch:Hej! J: Cześć! Z:To jest moja dziewczyna Perrie. P:Miło cię poznać. J: Mi ciebie też. ( Całą drogę przegadałam z Perrie. W końcu ona jest jedyną dziewczyną tutaj. Dojechaliśmy o 21. Wszyscy byli umordowani podróżą i rozeszli się do domków. Ja miałam domek z Louisem.) L: I jak ci się podoba? J:Jest super.
Hejka! Nudziło mi się więc postanowiłam dodać nowy post.
Pierwszy Pocałunek



**
Wstałam o 12. Ubrałam się,umyłam i zjadłam śniadanie. Spojrzałam na zegar  była 12:57. Do spotkania z Louisem miałam dobrą godzinę. Wzięłam się za czytanie książki. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegar była dopiero 13:04. Mama otworzyła drzwi i mnie zawołała. Zbiegłam na dół, a tam spotkałam moją mamę uradowaną z bukietem kwiatów. Zapytałam się jej od kogo je dostała, a ona wskazała na drzwi. Odwróciłam się i zobaczyłam Louisa. Uśmiechnęłam się. L:Hej wiem, że przyszedłem wcześniej, ale nie mogłem się doczekać naszego spotkania. J: Cześć. Wejdź. ( Poszłam z nim do góry, uczesałam się i poszliśmy do kawiarni.) L:Tak właściwie to ile ty masz lat? J: Kobiety się nie pyta o wiek i wagę. Haha L:Hah no tak przepraszam. J:Nie no tak serio to mam 19, a ty? L:O.. Ja 21. J:U.. Co za staruch! (zaczęliśmy się śmiać) L:Słuchaj. Mam pewien pomysł, ale nie wiem czy ci się spodoba. J:No dawaj. L:Zabiorę cię gdzieś, gdzie jeszcze nie byłaś. J:OK. (Wsiedliśmy do samochodu Louisa i odjechaliśmy. W samochodzie przysnęłam. Obudziłam się na kocu, w cieniu drzew, obok rzeczki. W rzece był zrobiony mostek z wystających kamieni.) L:Obudziłaś się. J:Tak, a długo spałam? L:Nie, ale miło się patrzyło na ciebie podczas snu. J: Dziękuję. L:I jak? Podoba ci się? J:Tak, nawet bardzo. L:To miło. Jesteś pierwszą osobą, którą tu przyprowadziłem. J:O.. to miłe. ♥ ( Zdjęłam buty i zaczęłam chodzić po kamieniach w rzece. Louis się mi  bacznie przyglądał. Czułam się wtedy jak księżniczka. Jego oczy bacznie mnie obserwowały. To było magiczne uczucie. Wyszłam z rzeki i położyłam się na kocu, obok Louisa. Spojrzał na mnie, a ja dostrzegłam małe iskierki w jego oczach.) J:Louis. Louis. Louis! L:O, przepraszam zagapiłem się w twoje piękne oczy. J:Dziękuję ci jesteś dla mnie miły jak nikt inny. L:Kocham cię. J: Słucham? L: To co słyszałaś kocham cię. J:Louis my się dopiero wczoraj poznaliśmy. L:Wiem. Od kąt cię ujrzałem zakochałem się. Ale ty pewnie nie odwzajemniasz tego uczucia. J:Louis, ja też cię kocham.(Wtedy Louis wpił się w moje usta. To było cudowne.)
Hej! Dodaje szybciej! Następny będzie  pojutrze. Dzisiejszy rozdział jest trochę dłuższy niż ostatni. Miłego czytania.






**
Poszłam z Louisem do pobliskiego parku, gdzie usiedliśmy na ławce w cieniu. Louis objął mnie prawą ręką, a lewą dotknął mojego uda, co powiem szczerze mi się podobało, ale to za krótka znajomość jak na takie ruchy, więc się trochę odsunęłam. W końcu Louis przerwał tę niezręczną ciszę. L:Więc...Wiem o tobie, gdzie mieszkasz, ale chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej. J: Dobrze, więc co chcesz wiedzieć? L:No nie wiem opowiedz coś. J: Dobrze... więc. Moja mama nie pracuje, a tata jest elektrykiem. Mam siostrę.   Siostra ma męża i dwójkę dzieci, bliźniaków. Stasia i Jasia. No..  Ja studiuję i dorywczo pracuję u mojej cioci w sklepie zabawkowym. L:Aha. A co studiujesz? J: Weterynarię. L:Hmm..Ciekawy kierunek. Lubisz zwierzęta? J: Ja? Ja je po prostu kocham. L:Aha. Czyli mam mniejsze szanse u ciebie z miłością. J:Ha ha. ( I znów ta niezręczna cisza, którą przerwał mój telefon.) J:Przepraszam cię na chwilę, ale muszę odebrać. L:OK. J: Halo..... A ...... No oczywiście mojej mamy nawet na chwilę nie można zostawić samej. A dzwonił pan już do mojego taty?............. Aha...No dobrze zaraz będę na szczęście jestem niedaleko.Dziękuję za telefon.Do widzenia. L: Kto dzwonił? J: Mój lekarz rodzinny. L: Co się stało? J:Moja mama skręciła kostkę, bo spadła ze schodów. L:O to może ci przy niej pomogę? J: Nie, dziękuję. To nie byłby dobry pomysł, ponieważ moja mama w takich sytuacjach jest trochę nerwowa.Ha ha. No dobra lecę pa. L:Czekaj! J: Coś się stało? L: Tak. Zapomniałem cię poprosić o twój numer telefonu, bo chciałbym się z tobą jeszcze spotkać. J: No dobrze. 
Powiedziałam mu mój numer i pobiegłam do domu, gdzie czekała na mnie ciut pod denerwowana mama.
M:Gdzie byłaś? J: W parku, bo Olivia nie mogła przyjść. Coś jej wypadło. M: Dobrze pan doktor nie musiał do ciebie dzwonić poradziłabym sobie. J: No nie wiem w takim stanie? Może zaparzyć ci herbaty?
M:Nie sama dam radę. (Mama zaczęła powoli wstawać.) J: Aha. Czyli nie jest tak źle. A co mówił lekarz?
(Mama w tym momencie upadła. Pomogłam jej wstać i położyłam powrotem na łóżko.) J:Czyli jednak jest źle. M: Lekarz mówił,że to nic takiego poważnego. Tylko mam brać ten lek i smarować kostkę tą maścią. ( Mama skierowała dłoń w kierunku leżących na stoliku leków.) J:Aha coś jeszcze mówił? M:Mówił też, że dzisiaj mam się nie ruszać z łóżka, a jutro będę mogła normalnie funkcjonować, ale leki będę musiała stosować jeszcze przez najbliższy tydzień. J: Aha no dobrze zaparzę ci herbatę.
Minęło pół godziny i tata wrócił z pracy.
J: Cześć tato! T: Cześć księżniczko. Jak mama? J:Zasnęła. T: Aha no dobrze. Jest już późno jadłaś kolację? J: Tak. T: Ok to leć na górę spać bo już jest późno.( Była 23 bo tata musiał jeszcze jechać do Sopotu załatwić jakieś sprawy.) J:OK. ( Poszłam do góry i usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Dostałam SMS-a od nieznanego numeru:''Hej! To ja Lou :) Mam nadzieje,że nie masz dużych planów na te wakacje, ponieważ chciałbym Cię zabrać na domki letniskowe nad jeziorem. Jadę ja, Harry, Niall,Zayn i Perrie , Liam i miała jechać Danielle, ale się trochę poprztykali no i Danielle się obraziła na Liama i tak jakoś wyszło,że chyba nie jedzie. Jedziemy pojutrze. Aha i mogli byśmy się jutro spotkać o 15 ? Wtedy byś mi powiedziała czy jedziesz. OK?''Momentalnie uśmiech mi się pojawił na twarzy,gdy przeczytałam od kogo jest ten SMS. Odpisałam:''Hejka! Na wakacje nie mam planów, więc wydaje mi się, że mogłabym jechać z wami na te domki tylko jutro jeszcze się spytam rodziców czy mi pozwalają. Możemy się spotkać jutro, ale wolałabym o 14 ok? Im wcześniej tym lepiej. ;)'' Chwilę później dostałam  SMS-a:''OK Będę czekał pod twoim domem''.)

niedziela, 28 lipca 2013

Hej! Założyłam nowego bloga! Na tym blogu będę pisała opowiadanie o One Direction. Mam nadzieję, że się spodoba. Do dzieła! 

Prolog



Wychodziłam z domu. Szłam spokojnie po ulicy czekając na moją przyjaciółkę. Miałam z nią iść na lody, ponieważ na dworze było 35 stopni! Czekałam na nią na rogu ulicy ubrana w : żółtą bluzkę w fioletowe paski i jeansowe spodenki. Na nogach miałam żółte sandały.  Czekałam, czekałam. Zauważyłam pięciu chłopaków, którzy się mnie przyglądali. Najbardziej spodobał mi się jeden. Był szatynem. Włosy miał postawione na żel, a oczy jakby siwe. Ubrany był w białą koszulkę w granatowe paski. Miał na sobie ubrane też białe rybaczki i vansy. Bardzo  mi się spodobał. ;) Ku mojemu zdziwieniu podszedł do mnie akurat on! Powiedział: Hej mam na imię Louis, a ty? J: Joanna L: Miło mi cię poznać. ;) J: Mi ciebie też, a tamci chłopacy? L: Ten w loczkach to Harry, nasz podrywacz ;), ten obok to Liam nasz tatusiek, blondas to Niall żarłok, i ten na końcu to Zayn nasz mały bad boy ;). J:Może niech tu podejdą?L: Ok. Chłopcy! Ch: Już idziemy! J: Chwila, chwila ja  was  skądś znam. A! Wiem wy jesteście One Direction! Z: Tak, ale nie zacznij krzyczeć i piszczeć. Ch: Prosimy! J: Ok to nie w  moim stylu. N: Całe szczęście! A tak poza tym miło nam Cię poznać. J: Mi was też. A tak wgl co was tu sprowadziło? H: Szliśmy sobie do parku na laski ;) Na serio. (Zapewniał Harry z tym swoim słodkim uśmieszkiem) J: Ahaa.. Li: Ale z tego co widać Louis już jedną wyrwał. Ch: Hahaha L: Tak, no .... A ty? J: Ja tu mieszkam, ale umówiłam się z przyjaciółką, ale jej... (Nagle było słychać dzwonek telefonu) J; Przepraszam was nachwilę. Halo?... Aha rozumiem i ?...... A dobra Ok.
L: Coś się stało? J: Nie nic poprostu mojej przyjaciółce coś wypadło. L: Aha czyli masz wolny czas? ( Wtedy chłpocy się na siebie spojrzeli i stwierdzili, że zostawią tu Louisa, a potem się zdzwonią) J: Tak, a co? L: Bo skoro chłopcy mnie zostawili to może dałabyś się gdzieś porwać? J: Z wielką chęcią;)

I dałam się porwać Louisowi. Jak było? Zobaczycie za  ok. 10 dni. :)